Polowanie zbiorowe z ambon

Polowania zbiorowe z ambon, zwane metodą szwedzką lub skandynawską, są bardzo specyficzne. Poluje się z ambonek, zwyżek usytułowanych  na przejściach zwierząt. Naganka nie pędzi tradycyjnie ławą, kieruje się w różnych kierunkach i nie jest zbyt głośna.

Do pomocy można używać psów małych ras. Jej celem jest spokojne ruszenie zwierzyny bytującej w miocie, watahy dzików lub chmary jeleni, aby zasiadający myśliwy miał możliwość spokojnego wyselekcjonowania osobnika i oddanie skutecznego strzału. Sam miot trwa określony przez prowadzącego czas. W miniony weekend (sobotę 3 grudnia )  zaplanowano przeprowadzić pierwsze polowanie tą metodą w Kole Łowieckim nr 23 „Szarak” w Chełmie. Prowadzącym polowanie jest Mirosław Blacha. Zgodnie z planem polowań zbiorowych Koła zaplanowano polowanie w Lesie Stańków, obwód łowiecki nr 152. Na miejsce zbiórki uczestników polowania wyznaczono Gajówkę Sajczyce, rodzaj zwierzyny przewidzianej do pozyskania to dzik, zwierzyna płowa oraz drapieżne. Na inauguracyjne polowanie zaproszono członków ORŁ, OKR, OSŁ, ORD, ZO oraz zaproszonych gości. Polujemy przy pomocy naganiaczy, psów i podkładaczy. Głos sygnałówki wzywa na odprawę. Wszystkich przybyłych w imieniu Koła wita Krzysztof Wojciechowski prezes Koła. Chwilą ciszy uczczono pamięć zmarłego kol. Janka. Dalszą cześć odprawy przed polowaniem przekazuje prowadzącemu polowanie. Polujemy na dwadzieścia dwie strzelby. Akordem kończącym odprawę jest losowanie stanowisk. Z całym oprzyrządowaniem, z tobołkami, siadamy do podwody. Aura nam sprzyja, świeża ponowa, lekki mróz, błękitne niebo zapowiada udane polowanie. 
Nareszcie będzie okazja sprawdzić w praktyce, zalety jak i wady, tej metody polowań. Nurtuje pytanie czy sprawdzi się w naszych warunkach? W ciszy i skupieniu, rozwożeni podwodą, trafiamy na wylosowane stanowiska.  Organizatorzy dużym wysiłkiem  ustawili w kniei 40 osikowych zwyżek. Chwilę po uspokojeniu kniei słychać nagankę. Około godziny po jej ruszeniu pada pierwszy strzał. Czekamy dalej, trochę zmarznięci wypatrujemy zwierzyny. Obserwując las jest czas na posiłek i łyk gorącej kawy. W końcu na leśnej drodze, przed świerkowym młodnikiem staje byk, to „ selekcyjny szpicer”. Niczym niepokojony, spokojnie przemieszcza się w leśną dal. Gdyby nie wykonany już plan odstrzału, pewnie by już leżał na pokocie, a tak uszedł cało, ciesząc oko myśliwych. Po dwóch godzinach słychać, że naganiacze pracują z drugiej strony, słychać słabe ujadanie psów. Gdzieś tam  padają kolejne pojedyncze strzały. Bardzo powoli dobiega czas trwania miotu. Słychać zbliżającą się podwodę. Zmęczeni, trochę zziębnięci ale zadowoleni schodzimy z ambon i siadamy do podwody,  wymieniamy się wiadomościami i uwagami z przebiegu polowania. Jak efekty?. Wieści z miotu niosą, że są pozyskane jelenie- dwie łanie. To Andrzej i Mirek wpisują się na listę szczęściarzy. Przy gajówce płonie już ognisko i czeka przygotowane przez Janka posłanie „igliwie pod pokot”. Prowadzący składa raport, ogłasza Króla polowania, Prezes dekoruje okolicznościowym Medalem. Sygnaliści grają sygnał „Jeleń na pokocie” a uczestnicy polowania z odkrytymi głowami w skupieniu oddają hołd upolowanej zwierzynie, dziękując kniei za bezpieczne i udane łowy. Prowadzący ogłasza koniec polowania i prosi na poczęstunek. Zmrok pomału zapada nad gajówką, w ciepłej stanicy przy stołach siedzą i gwarzą myśliwi. Przy „kaszy i Andrzejowym gulaszu” trwają rozmowy, nie tylko o polowaniu. Aż szkoda, że już czas wracać do domu. DB.